Poprzednimi edycjami swego ZOOM-u Lucas Niggli przyzwyczaił mnie, że zespół ten prezentuje jakąś tam formułę jazzu. Wprawdzie doszukać się można było wielu, niekoniecznie jazzowych inspiracji, jednakże ogólny obraz pozostawał na wskroś jazzowy.
Tym razem Niggli nie tylko znacznie powiększył skład zespołu, ale i diametralnie zmienił świat muzyczny, po którym podróżuje. "Sweat" trudno zakwalifikować jako płytę jazzową. Oczywiście w żaden sposób nie umniejsza to wartości nagrania, a piszę to jedynie dlatego, by zwrócić uwagę potencjalnych słuchaczy, czy kupujących, że kierowanie się poprzednimi nagraniami Niggliego może być złudne.
Do rzeczy. Tym razem ZOOM to jedenastoosobowy ansambl, składający się z podstawowego składu ZOOM (Niggli, Wogram i Schaufelberger) rozszerzonego o klarnecistę Claudia Puntina oraz... niesamowitego wokalistę Phila Mintona, a także cały sześcioosobowy Ensemble Neue Music Zürich, a o jego muzyce powiedzieć można wszystko. To znaczy jest ona wszystkim. Barwy opery łączą się z punkiem, elementy jazzu z muzyką współczesną. Rock, folk, fragmenty brzmiące jak muzyka rodem z jakiegoś filmu... "wszystko co chcecie w muzyce tej znajdziecie". Eklektyzm czystej wody. Jednakże ów eklektyzm w wykonaniu Niggliego ma jedną niezaprzeczalną cechę - słucha się tej muzyki z wielką przyjemnością, zaś nadmiar pojawiających się tu stylów zupełnie nie przeszkadza, a jedynie czyni muzykę barwniejszą. Nie powiem, i ja uległem bogactwu tego nagrania, będąc nieodmiennie od kilku miesięcy pod dużym jego wrażeniem.
Na szczególną uwagę zasługują partie Wograma i Puntina. Pierwszy jest już chyba nieźle znanym, przynajmniej w Europie, puzonistą, spadkobiercą tradycji niemieckich puzonistów jazzowych, jak choćby Konrada Bauera. Drugi jest włoskim klarnecistą, którego spotkać można na przykład na płytach ECM-u. Obaj mają już swoje własne brzmienia, swoisty sposób prowadzenia narracji. Tym niemniej dla mnie niekwestionowanym królem tych kilkudziesięciu minut muzyki pozostaje Minton. To doprawdy wokalista niesamowity. Ilość różnorakich dźwięków, głosów, brzmień, których jest w stanie dostarczyć słuchaczom jest imponująca. Ilekroć go słucham, tylekroć pozostaję pod dużym wrażeniem - nie inaczej jest tym razem.
Jeśli zatem macie ochotę na muzyczny kalejdoskop, podróż przez świat pozornie niepasujących do siebie dźwięków gorąco zapraszam do zapoznania się ze "Sweat", dostarczy bowiem wielu niepospolitych wrażeń.
Paweł Baranowski
Data wstawienia: 2005-05-08
Gratuluję ( Stefan wysłano 2005-05-09 godz. 18:44 )