Prezentujemy: 462 biografii muzyków, 2010 recenzji, 534 artykułów, 267 wywiadów, 7850 płyt, 1759 linków, 515 galerii
ARTYKUŁ
Musica Genera Festival 2006

Tegoroczna edycja MGF zakończyła się w nocy z 28 na 29 maja, ale mam nadzieję, że echo relacji, recenzji, sporów, itd. jeszcze przez długi czas będzie o niej przypominać. To co już za nami, czyli dźwięki, obrazy, czy nawet sama obecność, na pewno było najważniejsze, ale przecież dla kondycji muzyki improwizowanej w Polsce i odbioru równie istotne są dyskusje, zarówno te kuluarowe, toczone na gorąco w przerwach pomiędzy koncertami, performance'ami, instalacjami, filmami, jak i te, którymi teraz żyć będą uczestnicy rozmaitych for internetowych oraz czytelnicy magazynów muzycznych.

Tych kilkanaście zdań, które postanowiłem spisać, nie mając aspiracji krytycznych, nie jest przemyślaną i wyważoną analizą, lecz stanowi dopiero co zerwany owoc trzech majowych dni spędzonych w dalekim Szczecinie. Od razu też przyznam, że pisząc je, posiłkuję się materiałem promocyjnym przygotowanym przez organizatorów (Annę Zaradny i Roberta Piotrowicza, którym za chęci, starania, wytrwałość i jeszcze parę innych rzeczy należą się wyrazy uznania).

W atmosferę festiwalu wprowadzić powinny dwa cytaty: pierwszy, bardziej informacyjny: "Musica Genera Festival odbywa się zawsze w kilku przestrzeniach, główną scenę i centrum festiwalowe stanowi Teatr Kana, którego aurę wzbogacają miejsca o zupełnie innym charakterze, Opera na Zamku, industrialne przestrzenie byłej Rzeźni Miejskiej zlokalizowanej na wyspie Łasztownia, a także Muzeum Narodowe." I drugi, mający charakter programowy: "Musica Genera Festival (...) prezentuje współczesne oblicze estetyki, za którą stoi ponad pięćdziesięcioletnia historia muzyki eksperymentalnej i prawie czterdzieści lat poszukiwań muzyki improwizowanej. W roku 2006 festiwal odbywa się po raz piąty i jako jubileuszowy jest festiwalem podsumowań. Jako przestrzeń artystyczna MGF 2006 kontynuować będzie również wątki poruszane na festiwalu w latach poprzedzających. Festiwal adresowany jest do odbiorcy poszukującego nowych form i zjawisk w muzyce. Musica Genera Festival to szczególne laboratorium dźwięku kreowane przez niezwykłych muzyków ich fenomenalne umiejętności i wyobraźnię. Zawierając w swym programie również elementy wizualne (spektakle multimedialne, instalacje, czy projekcje filmów), festiwal ukazuje obraz dzisiejszej muzyki improwizowanej i eksperymentalnej w szerszym kontekście estetycznym. MGF festiwal jest otwartym projektem, który realizowany jest po przez zaangażowanie samych artystów. Tradycją festiwalu jest prezentowanie przedsięwzięć przygotowanych specjalnie na to międzynarodowe forum współczesnej sztuki dźwięku. W związku z tym część wydarzeń festiwalowych będzie miała charakter premier światowych, a w przypadku części filmowej premier w Polsce." Wydaje mi się, że ten ostatni, dość uczciwie, bez większej przesady i zbytniej egzaltacji, opisuje to, czego mieliśmy okazję doświadczyć w miniony weekend.

  Daniel Menche (Fot. Daniel Brożek)  
  Daniel Menche (Fot. Daniel Brożek)  
W programie MGF 2006 znalazły miejsce wszystkie wymienione elementy, i choć nie wszystko wypaliło, gdyż niektórych artystów charakteryzował niski poziom empatii, w poczynaniach innych zabrakło ognia czy magii, to kilka rzeczy sprawiło, że na MGF 2006 należało być obecnym. Mnie szczególnie podobały się (wymieniane w kolejności chronologicznej, a nie wartościującej poziom poszczególnych z nich) koncerty: tria Ferran Fages - Jean Philippe Gross - John Hegre (bezkompromisowy improwizowany noise), Marcusa Schmicklera (mocny, a zarazem wysublimowany laptopowy noise z jakby akademickim szlifem), Thomasa Ankersmita (elektroakustyczna improwizacja poruszająca się pomiędzy kontrolowanym rozwichrzeniem live electronics, a lekko "Niblockowskim" dronem, zwieńczona saksofonową eksploracją fenomenów dźwiękowych), solowy występ Johna Hegre (ten występ był rejestrowany przez TVP), który z powodu niedotarcia do Szczecina Lasse Marhauga godnie reprezentował duet Jazkamer (intrygująca brzmieniowo, konsekwentnie wykorzystana dekonstrukcja elektrycznej gitary), zachwycający dźwiękiem oraz cielesnością set Daniela Menche (który skrótowo określę, posługując się parafrazą, "Blood, Sweat and Voice" - kto był, to wie o co chodzi, a kto nie, ... cóż, niech żałuje),
tria Tony Buck - Cor Fuhler – Anna Zaradny (akustyczny, urozmaicony i jednocześnie nadzwyczaj spójny, utrzymany w tradycji europejskiej swobodnej improwizacji, dialog świadomych celu i słuchających się nawzajem instrumentalistów), duetu Cremaster (dość barwna, wielowątkowa około-noise’owa improwizacja). Z pozostałych, dotychczas przeze mnie jeszcze niewymienionych, udane były: koncerty duetów Cor Fuhler – Norbert Möslang, Norbert Möslang – Günter Müller, John Duncan - Alfredo Costa Monteiro i Robert Piotrowicz - Marcus Schmickler oraz realizacja spektaklu audio wizualnego "TOJ TOJ" autorstwa Matyldy Sałajewskiej, Michała Kopaniszyna, we współpracy z Anną Zaradny i Robertem Piotrowiczem, zaś największymi rozczarowaniami: instalacja Michaela Vorfelda i koncerty duetu Stangl – Fennesz oraz Dietera Kovacica (aka Dieb13). Pisząc o dwóch ostatnich, wyrażam swoją bardzo subiektywne zdanie, gdyż spora część publiczności przyjęła je entuzjastycznie, długo oklaskując wykonawców. Cóż, być może moja niska ocena spowodowana jest nieuwagą, brakiem skupienia podczas występów, oczekiwania czegoś innego lub po prostu zajęcia nieodpowiedniego miejsca na widowni ? Chętnie poznam zdanie innych, a na razie napiszę tylko, że Stangl i Fennesz grali, każdy swoje, tak, jakby w ogóle się nie słyszeli/słuchali, zaś Dieb13 ograniczył swój występ do wytartych (a może lepiej byłoby napisać trzeszczących) klisz z arsenału turntablisty.

  Anna Zaradny, Tony Buck (Fot. Daniel Brożek)  
  Anna Zaradny, Tony Buck (Fot. Daniel Brożek)  
MGF to nie tylko koncerty, ale też i okazja do podtrzymania starych i zadzierzgnięcia nowych kontaktów, czy to poprzez wymianę opinii z miłośnikami muzyki, czy przez możliwość rozmowy z artystami, którzy nie tylko nie ograniczali swojej obecności na festiwalu do występów, lecz byli stale obecni, licznie zasiadając na widowni i pojawiając się w kuluarach. Była to też szansa na powiększenie płytoteki poprzez dokonanie zakupu w festiwalowym kramie którym dzielnie zawiadywali dwaj niezwykle sympatyczni panowie. Obok płyt nabyć można było też festiwalową koszulkę oraz plakat autorstwa Michała Kopaniszyna (przy okazji dodam, że to właśnie on tworzy, oczywiście oprócz paru innych rzeczy, niezwykłe okładki płyt wydanych ostatnio przez emd.pl/records).

Na koniec, znów cytując organizatorów, przypomnę, że "Każda edycja przynosi wydanie jednego z koncertów festiwalowych. 26 maja odbędzie się premiera czwartej festiwalowej płyty: Grydeland/Lehn/Zach, jak również kolejnego wydawnictwa MG – Connector: Karkowski/ Courtis/Genovart/Haro/Reche." I właśnie zachętą do ich zakupu kończę tę nadzwyczaj nieobiektywną relację, mając nadzieję, że już wkrótce pojawi się pozycja prezentująca jeden z trzech, moim zdaniem, najlepszych (tj. tych za które odpowiedają Ankersmit, Menche – w tym przypadku konieczne byłoby DVD, oraz trio Buck - Fuhler – Zaradny) koncertów MGF 2006.

Licząc na to, że organizatorom nie zabraknie sił, a sponsorom szczodrości, niecierpliwie oczekuję na szóstą edycję festiwalu. I jeśli nawet nie wszystko zaiskrzy, to jestem pewny, że znów objawi się kilka cudów, które sprawiają, że na MGF warto jeździć.

Tadeusz Kosiek

Data wstawienia: 2006-06-02


Musica Genera Festival  2006
Thomas Ankersmit (Fot. Daniel Brożek)
SPONSORZY SERWISU
POLECAMY


dieb 13 ( piotr tkacz wysłano 2006-06-11 godz. 17:26 )
potwierdzam ( Artur Nowak wysłano 2006-06-06 godz. 17:38 )
  Wstecz  Do góry  Napisz do nas  Drukuj
© 2002-2009 Andrzej E. Grabowski & Rafał Fagas & Kamila Szczepaniak