Prezentujemy: 462 biografii muzyków, 2010 recenzji, 534 artykułów, 267 wywiadów, 7850 płyt, 1759 linków, 515 galerii
ARTYKUŁ
 English version'Po prostu ich słowami'
Gerry Hemingway

Wywiad przeprowadzony przez Tomasza Sękowskiego.

Jest to pierwszy z serii, mam nadzieję, regularnych wywiadów z cyklu "po prostu ich słowami" z tymi artystami, którzy wyrobili sobie już markę w pejzażu muzyki improwizowanej, jazzu i tzw. nowej muzyki. Nie chcę w żaden sposób ingerować w oryginalne wypowiedzi muzyków, ponieważ wszystkie moje słowa mogłyby jedynie zaburzyć to, co chcieli oni przekazać czytelnikom.

Pierwszym w kolejności jest ktoś, kto był przeze mnie często słuchany od ponad dwudziestu lat. Perkusista, kompozytor, niezwykły improwizator, a ostatnio autor piosenek (!!), Gerry Hemingway. Wywiad przeprowadziłem za pośrednictwem poczty elektronicznej końcem stycznia 2003 r.

Tomasz Sękowski: Czy są przykłady, iż Twoje duo, trio, kwartet czy większa grupa, która powstała przypadkowo, przerodziła się w pełnym tego słowa znaczeniu w trwałą współpracę? Jeśli tak, to które ze składów zbyt krótko istniały, a które z tych krótko istniejących pragnąłbyś jeszcze nagrać?
Gerry Hemingway:
Prawdę mówiąc, wiele z improwizujących formacji, czy składów, które tworzyliśmy wspólnie przez lata miało w sobie element przypadku. Liczące już 12 lat doświadczone trio z Georgiem Graewem (fortepian) i Ernstem Reijsegerem (wiolonczela) wyłoniło się z większego projektu - kwartetu z Radu Malfattim (puzon). Wówczas, gdy Radu nie mógł pojechać na trasę, trio "odkryło" siebie jako trio. Duo z Johnem Butcherem pojawiło się w sytuacji, gdy szukał on pomocy przy organizacji solowej trasy po USA. Zaoferowałem ją pod warunkiem, że załatwimy również kilka koncertów w duecie. Jedna sprawa doprowadziła do innej. Stworzyliśmy współpracujące duo, które trwa (pracujemy nad drugim CD). I tak było z wieloma projektami muzyki improwizowanej, w które jestem zaangażowany...

Myśląc o zbyt krótko istniejących doświadczeniach. Hmm, niewiele takich miałem, które nie rozwinęłyby się do pewnego stopnia, zarówno dla mnie, jak i dla innych. Chciałbym znowu zagrać w duecie z Cecilem [Taylorem], ponieważ moglibyśmy zdecydowanie pójść dalej. Chętnie zagrałbym również w triu z Reggiem Workmanem i Samem Riversem, które pojawia się na płycie Reggiego "Cerebral Caverns" nagranej dla nieistniejącej już dzisiaj wytwórni Postcards. Chciałbym coś więcej zrobić z Evanem Parkerem. Mieliśmy fajne wspólne trio z Markiem Dresserem. To samo dotyczy tria z Markiem Dresserem i Joe Lovano. Marzeniem, nie wiem czy możliwym do zrealizowania, byłoby trio z Markiem Dresserem i Sonnym Rollinsem.

TS: Sun Ra nie lubił nigdy grać w małych składach. Otaczał się kilkunastoma muzykami i dzięki temu (w większości przypadków) mógł wydobyć optymalne dźwięki ze swego fortepianu.
GH:
Czy to prawda? Kiedy to powiedział? Rzeczywiście nigdy nie brzmiał w ten sposób w oparciu o muzykę, ktorą sam stworzył.

TS: Do 1993 r. kiedy przedwcześnie odszedł, Sun Ra nie nagrał więcej, niż 2 lub 3 solowe płyty. Dlaczego solowe nagrania na perkusji są tak istotne dla Ciebie? Traktujesz je jako cele, poziomy swego rozwoju?
GH:
Solowe nagrania i wykonania są w mojej pracy obszarem, który - między innymi - stanowi rodzaj laboratorium slużącego do wyczyszczenia, wyszlifowania moich muzycznych pomysłów i idei. Było to tym bardziej istotne, gdy doprowadziłem do wyprodukowania pierwszego solowego nagrania "Solo Works", które powstało w jałowym dla mnie muzycznie okresie, wkrótce po przeprowadzce w 1979 r. do Nowego Jorku. Innymi słowy, był to jedyny w mojej karierze okres, kiedy zarabiałem na życie robiąc coś innego zamiast muzyki - w tym przypadku była to architektura. I nawet jeśli były możliwości grania, nie byłem tym zainteresowany. Tamte utwory oraz te, które skomponowałem, wykonywałem i nagrałem w późnych latach 80. (ukazały się na "Tubworks") powstały z potrzeby uporządkowania własnego muzycznego słownika składającego się na elastyczny język muzyczny, który służył moim kompozytorskim wizjom.

Gerry Hemingway (Fot. Gunnar Holmberg)Jednakże, ostatnio moje zainteresowania graniem na perkusji i kompozycją osiągnęły mniej więcej podobny poziom rozwoju w zakresie tworzenia muzyki improwizowanej, nauczania i komponowania bardziej zamkniętych muzycznie całości. Tak więc będę musiał przeprowadzić zdecydowaną weryfikację istoty mojego muzycznego ja. Projekt "Songs" jeszcze bardziej na to wpłynął, gdy postawiłem sobie wyzwanie by na nowo głęboko popracować nad sobą samym i muzyczną kreacją. Zatem praca solowa znowu jest aktualna.

TS: Kiedy rozmawiałem z Tobą ostatnio w 1997 lub 98 roku, właśnie się dowiedziałeś (i byłeś dosyć zdenerwowany), że hatArt pozostawił tylko "Down to the Wire", jako jedyne dostępne nagranie twórczości prawdopodobnie najbardziej wyrafinowanego na świecie, świadomie bardzo prowokującego, a skądinąd wspaniałego kwintetu. Czy dowiedziałeś się kiedyś dlaczego Werner X. Uehlinger zdecydował się zlikwidować pozostałe trzy nagrania Twojego kwintetu? Nie było oburzenia w tej kwestii ze strony Twoich fanów? Czy są jakieś plany na najbliższą przyszłość, by reaktywować kwintet? Nagrania? Koncerty?
GH:
Dziękuję Ci za tak gorące słowa uznania dla tego wspaniałego okresu, który mieliśmy z tą bardzo inspirującą grupą muzyków. Mam w tej chwili niepotwierdzoną wiadomość, że Werner ma zamiar wznowić nagrania kwintetu w postaci 4-płytowego boxu. [Nie mamy potwierdzenia daty ukazania się tego boxu]. On nie zlikwidował żadnego z nagrań. Po prostu wycofał je z rynku (zrozumiałe przy tak obszernym katalogu) i zdecydował się ich szybko nie wznawiać. Otrzymuję regularnie e-maile zainteresowanych słuchaczy pytających o te nagrania, tak więc sądzę, że reedycja wzbudzi ponowne zainteresowanie kwintetem.

Tymczasem na stronie poświęconej kwintetowi w moim serwisie (www.gerryhemingway.com) można przeczytać o nowym kwintecie, który ma podobny skład instrumentalny do tego z lat 90. Koncertowaliśmy i nagraliśmy nowy repertuar w Lizbonie w październiku ubiegłego roku. Zamierzam go zmiksować i poszukać wydawcy w kwietniu, maju tego roku.

TS: Jeśli jesteśmy przy temacie wytwórni. Co się dzieje z Pedro de Freitasem i jego Sound Aspects, które wydało debiutanckie nagranie kwintetu "Outerbridge Crossing" w połowie lat 80.?
GH:
Według tego co słyszałem narobił wielu długów i był zmuszony wycofać się całkowicie z biznesu płytowego. Nie znam szczegółów, ale nikomu kogo znam a nagrywał dla niego, nie udało się z nim zobaczyć, ani odzyskać płyt lub masterów. Ja na razie nie próbowałem.

TS: Powiedz mi coś więcej o powstaniu nagrania "Songs". Jaka to była idea?
GH:
To był mój dawny pomysł jeszcze sprzed czasu, gdy zostałem zdopingowany manifestem "Between The Lines", który zasugerował mi rzeczywiste zbadanie możliwych granic gatunkowych. Jestem wdzięczny, że Between The Lines skłoniło mnie do poznania mych własnych muzycznych możliwości. [Więcej o tym, o co mnie pytasz można znaleźć w wywiadzie umieszczonym w moim serwisie na stronie "songs"]. Ten projekt podlegał licznym zmianom w stosunku do ostatecznej formy w zimie 2002 r. Jestem ciekawy czy zdołałbym zrealizować ten projekt bez BTL, grzecznie przypominającej mi, że mam jednak ostateczny termin (który przekladałem 3 razy !!!).

TS: Dlaczego zdecydowaleś się nagrywać i komponować dla wokalistki?
GH:
Było wiele powodów. Jednym z nich było to, że chcialem spróbować bardziej bezpośrednio zbliżyć się do materiału, który w owym czasie odkrywałem w muzyce instrumentalnej.

TS: Czy traktujesz to jako formację koncertową?
GH:
Nie z całym składem z nagrania, ale ograniczoną wersję można prezentować na festiwalach. Pierwsze koncertowe wykonanie tego projektu odbędzie się 30 marca w Joe's Pub w Nowym Jorku. Mam nadzieję pokazać ten projekt w sezonie 2003/4 w Europie, może w Kanadzie i (lub) w USA.

TS: Czy masz jakieś ulubione (ze względów osobistych lub profesjonalnych) festiwale ... takie, którym nigdy nie odmówisz udziału i ... takie, na które chętnie wrocisz?
GH:
To mało prawdopodobne bym kiedykolwiek odmawial zaproszeniom na festiwal. Nie jestem skłonny by wymieniać ulubione, ze względu na to, iż większość organizatorów festiwali, z którymi jestem w kontakcie, pracuje bardzo ciężko by ich festiwale odbywały się i rozwijały. Mam wielki szacunek dla czasu i energii, którą poświęcają, by prezentować interesującą muzykę. W miarę finansowych możliwości staram się wspierać niektóre festiwale mające niewielki budżet, takie jak Guelph Festival w Ontario (Kanada), na rzecz którego przeznaczyłem ostatnio dochód ze specjalnego koncertu w Toronto.

TS: W jaki sposób przez ćwierć wieku utrzymujesz BassDrumBone jako istniejącą formację?
Mark Helias, Gerry Hemingway, Ray Anderson (Copyright by Gerry Hemingway)GH:
BassDrumBone jest zespołem, tak więc nie mogę powiedzieć, że sam go utrzymuję. Chciałbym jednak powiedzieć, że grupa istnieje, grając obecnie więcej niż kiedyś (2003 będzie bardzo pracowitym rokiem dla tria, trzy krótkie trasy po Europie), ponieważ jesteśmy starymi przyjaciółmi, ktorzy cieszą się wspólną grą. Nie wspominając już o tym, że muzyczny rozwój i "chemia", które nas rozpalały w późnych latach 70., są dzisiaj wciąż obecne.

TS: Opowiedz mi jak doszło do powstania duetu z Cecilem Taylorem? Czego się nauczyłeś podczas tej współpracy? Czy istnieje jej zapis?
GH:
Doszło do tego, gdyż Hugo de Craen, który opiekował się galerią "De Singel" w Antwerpii, zasugerował taki skład. Oparł się na wywiadzie, którego udzieliłem. Oświadczyłem, iż byłby to projekt, który chciałbym kiedyś zrealizować. Zanim padła ta propozycja próbowaliśmy zrealizować inny mój pomysł - projekt big bandu z formacją NDR i afrykańską sekcją z Habibem Faye (z bandu Youssou N'Doura) na basie. Ale nie zdobyliśmy środków, by to zrobić. A duet był wspaniały i rzeczywiście istnieje znakomite nagranie. Mam nadzieję, że znajdę kiedyś czas by się tym zająć. Czy ktokolwiek jest tym nagraniem zainteresowany?? Bardzo chciałbym zagrać więcej z Cecilem. Po prostu nie byłem w stanie poświęcić temu więcej uwagi.

TS: Czy możesz coś więcej powiedzieć o kompozycjach, nad którymi teraz pracujesz? Kiedy ujrzą światło dzienne?
GH:
Cała moja uwaga, aż do końca tego miesiąca [luty] skupia się na dokończeniu pierwszego szkicu "Sideband: Concerto for Three Improvisors and Orchestra", która będzie miała premierę 8 marca 2003 r. w Cal Arts. To będzie moja druga kompozycja na orkiestrę. Chętnie znalazłbym fundusze na trzecią. Wtedy być może wszystkie trzy uda się wydać na CD. Zamierzam także zająć się współpracą z artystą sztuki wideo Bethem Warshafskym. Efekt naszej ostatniej współpracy zamierzam wkrótce przedstawić w moim serwisie internetowym.

TS: Czy wciąż jest Ci łatwiej przyciągać publiczność w Europie, niż w Ameryce Północnej. Jeśli tak, to jak myślisz dlaczego większość otwartych ludzi żyje w Europie?
GH:
Nie widzę różnicy wśród publiczności. I mogę to powiedzieć odpowiedzialnie na podstawie tras po USA w ostatnich pięciu latach. Różnica polega na rozwoju festiwali o zróżnicowanym charakterze programowym. Pod tym względem Europa jest mniej lub bardziej liderem. Jednakże niedawno grałem przed mniej wypełnionymi widowniami w Europie podczas niektórych bardziej wymagających projektów. Może to oznaczać, że publiczność wszędzie się zmienia lub, że ekonomia nie pozwala na rozwój takich form. A może słuchacze są też bardziej podatni na zbiorowo kształtowane trendy, które napędza wysokonakładowa kolorowa prasa, radio i telewizja.

TS: Patrząc w przeszłość, czy uważasz, że był jakiś projekt, który nie był wart zachodu? ...na co mógłbyś wówczas poświęcić swój czas bardziej sensownie?
GH:
W minionym okresie, o którym wspominałem wcześniej, BassDrumBone (wtedy nazywający się Oahspe) okazjonalnie bywał kwartetem z dodatkowym udziałem gitarzysty Allana Jaffe. Racją tego pomysłu było stworzenie czegoś innego niż trio Barry'ego Altschula, którego Ray Anderson i Mark Helias byli członkami. W naturalny sposób powodowało to uśpienie naszego tria w tym czasie (1979-1983). Wraz z Allanem usiłowaliśmy zorganizować kwartetowi trasę na Wschodnim Wybrzeżu. Efektem setek telefonow, faksów, taśm promocyjnych i zainwestowanych tysięcy dolarów był jeden koncert! W każdym razie, dużo się nauczyłem i jaki by nie był beznadziejny wynik tych działań, to nie żałuję tego. A osobliwe, że trio przypadkowo utrzymało się jednak.

TS: Czy jest jakiś szczególny muzyk, z którym jeszcze nie współpracowałeś? Czy robisz coś, by do tego doprowadzić?
GH:
No cóż, jest kilka przygotowywanych duetów, które - mam nadzieję - zaistnieją w przyszłości. W duecie z Hamidem Drakiem zagraliśmy jak dotąd dwa razy (w Guelph i Victoriaville w Kanadzie). Mamy nadzieję, że wejdziemy do studia i zrobimy nagranie. Nie przychodzi mi do głowy nikt, z kim bym jeszcze nie współpracował. Z wyjątkiem może poszukiwania muzyków rhythm and bluesowych do projektu "Songs".

TS: Jakich nowych nagrań możemy się wkrótce spodziewać? Spośród licznych ostatnich albumów, który szczególnie chciałbyś polecić naszym czytelnikom i dlaczego?
Gerry Hemingway - SongsGH:
"Songs" [Between The Lines] jest poważnym dziełem. Jeśli ktoś jest zainteresowany moją twórczością z ostatnich 25 lat, to namawiam do poszukania i nabycia nagrań. Nie będzie żałował. W maju 2003 r. ukaże się kolejne ważne nagranie mojego obecnego kwartetu z Ellerym Eskelinem, Rayem Andersonem i Markiem Dresserem. "Devil's Paradise" zostanie wydane przez portugalską wytwórnię Clean Feed. W końcu ukaże się też być może nowe nagranie kwintetu.

TS: Na koniec chciałbym poznać Twoją opinię na temat sytuacji i kondycji muzyki improwizowanej. Jak ją widzisz, wyciągając wnioski z podróży po całym świecie?
GH:
Uważam, że muzyka improwizowana nadal prosperuje i kwitnie. Oferuje światu bardzo istotne wrażenia i doświadczenia podczas koncertów. Ich charakter może stanowić swego rodzaju antidotum dla takiego obłąkanego świata, w którym człowieczeństwo wydaje się wszystkim, a równocześnie niczym. Myślę, że grupa muzyków, którzy poświęcili całą lub zasadniczą część swojej kariery rozwojowi tego nurtu nie przestała poszukiwać i badać tego wyjątkowego medium, dzięki któremu komunikujemy się ze sobą i z naszą publicznością. A to sprawia, że zachowuje ono żywotność i aktywność.

Oficjalna strona Gerry'ego Hemingwaya

Ostatnie lub wybrane polecane nagrania:

Gerry Hemingway "Songs" (2002)
Gerry Hemingway Quintet "Outerbridge Crossing" (1987)
Gerry Hemingway Quintet "Demon Chaser" (1994)
Gerry Hemingway "Electro-Acoustic Solo Works 1984-95" (1996)
Gerry Hemingway "Perfect World" (1996)
Gerry Hemingway Quartet "Johnny's Corner Song" (1998)
Gerry Hemingway Quintet "Waltzes, Two-Steps & Other Matters of the Heart" (1999)
Marilyn Crispell / Barry Guy / Gerry Hemingway "Cascades" (1995)
Georg Graewe / Ernst Reijseger / Gerry Hemingway "Flex 27" (1994)
Georg Graewe / Ernst Reijseger / Gerry Hemingway "Counterfactuals" (2001)
Michael Wintsch / Gerry Hemingway / Banz Oester "Open Songs" (2002)
John Butcher / Gerry Hemingway "Shooters and Bowlers" (2001)
Michel Wintsch / Martin Schütz / Gerry Hemingway "Wintsch / Schütz / Hemingway" (1995)

Rozmawiał Tomasz Sękowski; tłum. AEG

Data wstawienia: 2003-07-20


'Po prostu ich słowami' <br>Gerry Hemingway
Fot & Copyright by Nancy Hemingway
SPONSORZY SERWISU
POLECAMY


"Songs" - rewelacja ( Roman Garztecki wysłano 2003-08-04 godz. 01:34 )
Gratuluję pomysłu cyklu ( Ryszard Siedlecki wysłano 2003-07-27 godz. 06:56 )
  Wstecz  Do góry  Napisz do nas  Drukuj
© 2002-2009 Andrzej E. Grabowski & Rafał Fagas & Kamila Szczepaniak