Wywiad z Kenem Vandermarkiem dla serwisu Tomajazz przeprowadzony przez José Francisco Tapiza w styczniu 2003.
José Francisco Tapiz: Czego będziemy słuchać podczas europejskiej trasy LKV Trio?
Ken Vandermark: LKV zagra po raz pierwszy w Europie. Parę lat temu wraz z Paulem Lyttonem i Kentem Kesslerem zagraliśmy kilka koncertów w Chicago i okolicy. Od tego czasu pracowaliśmy wspólnie w Territory Band i mniejszych formacjach, w których to trio stanowiło podstawę. Zatem będzie to pierwsza duża trasa tria i cieszymy się z niej. Na każdym koncercie będziemy całkowicie improwizować, więc trudno powiedzieć co dokładnie się wydarzy. Cześciowo to czego szukam znajduje sens odkrywania w każdym wykonaniu. Ale sądzę, że będziemy mieli do czynienia z estetyką łączącą elementy "swobodnej europejskiej improwizacji" z "amerykańskim poczuciem czasu".
JFT: Czym jest jazz dla Ciebie? A free jazz?
KV: Cóż, żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba by napisać książkę. Zasadniczo widzę rozwój jazzu jako tradycję improwizatorów, których dzieło bezpośrednio wpłynęło na inwencję i kreatywność czarnych muzyków amerykańskich w XX wieku. Tak więc, dla mnie Evan Parker jest muzykiem jazzowym: jego improwizacje prowadzą słuchacza z punktu A do punktu B, a jego metody pozostają między innymi pod wpływem techniki rozwiniętej przez Johna Coltrane'a i Pharoaha Sandersa. Słyszę zasadniczą różnicę w stosunku do improwizacji, którą można znaleźć w tzw. new composed music, która rządzi się przypadkiem lub wolnym wyborem. Ponieważ kwestia "naśladownictwa" nie jest istotnym aspektem tego rodzaju improwizacji. Oczywiście jest wiele osób, które z tym się nie zgodzi!
JFT: Czy zamierzasz zagrać koncerty również z innymi grupami i nagrać nową płytę?
KV: Jedyne koncerty w jakich zagram podczas europejskiej trasy będą z LKV. Jak na razie nie ma planów co do nagrania. Ale jeżeli projekt muzyczny rozwinie się jak oczekujemy, wtedy udokumentujemy naszą pracę.
JFT: Masz nowe projekty: FME, Lovens/Lytton/Vandermark Trio, mówi się także o projekcie Tripleplay. Co nam możesz powiedzieć o każdym z nich? Planujesz wydać jakieś płyty?
KV: Mam wrażenie, że jestem na początku okresu przejściowego. W ostatnich pięciu latach skupiłem się głównie na Vandermark 5, AALY i DKV Trio oraz licznych projektach satysfakcjonujących mnie muzycznie (np. współpraca z Peter Brötzmann Tentet, Spaceways Inc. i School Days). W ubiegłym roku zaczęło się to, co postrzegam jako zmiany personalne związane z ideami, które zamierzam realizować, szczególnie z Territory Band 3 i FME (Free Music Ensemble).
Praca z Vandermark 5 skupiła się na dochodzeniu do tego, jak według mnie może brzmieć współczesny band jazzowy oraz badaniu różnych koncepcji stylistycznych, które mnie interesują (jazz, funk, new music, free improvisation, itd.). Prowadzenie regularnie grającej formacji (gramy raz w tygodniu w Chicago, gdy tam jestem od ponad 6 lat oraz trasy po USA i Europie) dające możliwość realizacji twórczości kompozytorskiej stało się istotą mojego rozwoju. Teraz możliwe jest, że Jeb Bishop wyjedzie z Chicago. Jeśli to się zdarzy, to Vandermark 5 stanie się grupą grającą trasy koncertowe, ale nie będzie już dłużej możliwe, by stanowiła "warsztat" dla realizacji moich pomysłów. Bedę potrzebował stworzyć do tego inny zespół.
Z FME i Territory Band odszedłem od poszukiwania stylów, aby pracować nad muzyką podyktowaną moimi wewnętrznymi zainteresowaniami. Mam nadzieję, że muzyka Vandermark 5 (oraz innych grup) nabrała również osobistego charakteru, ale czuję, iż nadszedł czas zaprzestania studiów i skoncentrowania się na tym, co mnie rzeczywiście interesuje.
Jeśli chodzi o projekty LLV (z Paulem Lovensem i Paulem Lyttonem) i Tripleplay, spodziewam się więcej nad nimi popracować w najbliższej przyszłości. Trasa po USA z LLV była niesamowita i wszyscy troje postanowiliśmy przywieźć grupę do Europy. Mam nadzieję, że to nastąpi na początku 2004 r. Co do Triplay właśnie zagraliśmy w grudniu z Curtem Newtonem i Natem McBridem (z Pandelisem Karayorgisem na Rhodes piano). Zagrałem z Curtem po raz pierwszy od ponad półtora roku! Muzyka była rzeczywiście dobra. Wszyscy zgodziliśmy się, że nadszedł czas na reaktywowanie tria i przekonanie się czy mamy coś do powiedzenia. Postanowiliśmy spotkać się tego lata i popracować nad nowym materiałem.
JFT: Stwierdziłeś, że zmierzasz do rozwiązań personalnych służących realizacji swoich pomysłów. Czy zamierzasz zarejstrować i pracować nad nowymi kompozycjami – pomysłami z AALY, KV5, DKV Trio, Spaceways Inc, School Days, The Brötzmann Tentet? Czy też staną się one jedynie formacjami koncertowymi?
KV: Zamierzam wciąż pracować z tymi wszystkimi grupami. Mam natomiast nadzieję, że moja własna twórczość i granie staną się bardziej osobiste, mniej inspirowane przez dawnych mistrzów.
JFT: Czy nazwa FME jest hołdem dla wytwórni FMP?
KV: FME jest wyrazem uznania zarówno dla SME (Spontaneous Music Ensemble), jak i FMP (Free Music Productions). SME i FMP są związane z europejską muzyką free. Ideą FME jest granie muzyki na tyle wolnej od ograniczeń stylistycznych, na ile to jest możliwe. Gramy muzykę "abstrakcyjną" (otwarty puls, praca nad barwą dźwięku w opozycji do jego wysokości) opartą na rytmie i melodii. Pierwszy album formacji ukazał się w Okka Disk w limitowanej edycji. Zarejestrowany podczas koncertu w Sztokholmie jest dobrym przykładem na to jak zespół gra i brzmi.
JFT: Pojawiły się informacje o nowych płytach: KV5, z Paulem Lyttonem i Territory Band 3. Czy możesz coś o nich powiedzieć. Czy zostały nagrane?
KV: Nowy album Vandermark 5 - "Airports for Light" wyjdzie w Atavisticu w marcu. Pierwsze 1500 egzemplarzy będą zawierały dodatkową płytę "Six for Rollins" (moje aranżacje kompozycji Rollinsa: "John S.", "The Bridge", "East Broadway Run Down", "Freedom Suite pt. 2", "Strode Rode" oraz trzy utwory z albumu "Alfie" ["He's Younger than You Are", "Little Malcolm Loves His Dad" i "Street Runner with Child"] w formie suity. Jesteśmy {wywiad przeprowadzony w styczniu 2003 r.) w trakcie nagrywania materiału koncertowego utworów Rollinsa. Sam album został zarejestrowany w sierpniu 2002 r. i jest to pierwsze nagranie z nowym (dołączył do grupy w grudniu 2001 r.) perkusistą Timem Daisy.
Podczas trasy z LLV nagraliśmy wiele koncertów. Zamierzam je przesłuchać w następnym miesiącu, aby przekonać się czy któryś z CDR-ów oddaje dobrze energetyczność i kreatywność tria. Jeśli tak, to spodziewam się, że panowie Lovens i Lytton zgodzą się na jego wydanie, jako dokumentu naszej współnej pracy.
Trzecie wcielenie Territory Band (ta sama formacja co numer 2, lecz z Paalem Nilssen-Lovem na perkusji i Paulem Lyttonem zamiast Tima Mulvenny) spotkało się we wrześniu 2002 r. w Chicago i rezulaty były niesamowite. Tym razem grupa muzyków czuła się w pełni zespołem. Znacznie łatwiej niż wcześniej można było przyswoić sobie materiał i muzyka wypadła znacznie bardziej naturalnie. Graliśmy w Chicago Cultural Center po tygodniu prób, a potem dwa dni w studio. Wszystkie te wykonania były fantastyczne. Mogę mówić tylko w samych superlatywach o kreatywności czlonków tej grupy. Wszyscy: Jim Baker, Jeb Bishop, Axel Doerner, Kevin Drumm, Per-Ake Holmlander, Kent Kessler, Fredrik Ljungkvist, Fred Lonberg-Holm, Paul Lytton, Paal Nilssen-Love i Dave Rempis są wyjątkowymi muzykami i improwizatorami, więc pracowało nam się wspaniale. Mieliśmy też szczęśliwie okazję do małej trasy w Europie. Zagraliśmy podczas Berlin Jazz Festival oraz w Västerås w Szwecji i w Oslo w Norwegii. Mam nadzieję, że dokumentacja trzeciego Territory Band wyjdzie w przyszłym roku (1) i będzie też więcej okazji do pracy z tą formacją podczas koncertów.
JFT: Zawsze jesteś zainteresowany nadzorowaniem produkcji nagrań ze swoją muzyką. Czy rozważasz pomysł na założenie własnej wytwórni? Czy też jesteś zadowolony ze współpracy z licznymi wytwórniami, w których nagrywasz, szczególnie z Okka Disk i Atavistic?
KV: Moje zawodowe relacje z Okką i Atavistic są idealne. Dają mi pełną kontrolę artystyczną nad albumami, które realizuję. Płacą większość kosztów, zajmują się tłoczeniem płyt i ich dystrybucją. Jestem wystarczająco zajęty, by móc w pełnym wymiarze prowadzić wytwórnię. Wolę raczej wykorzystywać całą moją energię na tworzenie muzyki i koncerty.
JFT: Czy zachowujesz prawa do wszystkich płyt, które wydajesz? Myślę o znakomitym "Double Barrage Trio" i aktualnej sytuacji Quinnah Records – wytwórni, w której ukazała się ta i inne płyty. Czy jest zainteresowanie by wznowić te płyty, podobnie jak było z "A Meeting in Chicago"?
KV: Zasadniczo posiadam prawa do nagrań. Gdybym mógł zlokalizować Jeffa Drevesa, który prowadzi Quinnah, jestem pewien, że mógłbym wznowić "Barrage". Aktualnie jestem bardziej skoncentrowany na bieżącej pracy i na dobrym jej udokumentowaniu. Niestety to oznacza, że pewne nagrania się "zagubią". CD "Barrage" jest tego przykładem: jego nakład jest wyczerpany i tak juz pewnie zostanie.
JFT: Zmieniłeś w swych projektach perkusistę – Tima Mulvennę zastąpił Tim Daisy. Co go sprowadziło do Twojej grupy? Na co obecnie jest ukierunkowana praca z zespołem? Uważam, że od pierwszych nagrań nastąpiła fantastyczna ewolucja dźwiękowa. Podoba mi się też sposób w jaki oddając hołd wielkim mistrzom uczyniłeś z tego ducha i specyficzne brzmienie KV5...
KV: Tim Mulvenna zdecydował się opuścić grupę latem i po zakończeniu trasy po Europie jesienią odszedł z zespołu. (2) Na szczęście, Tim Daisy - perkusista grający wcześniej z wszystkimi członkami Vandermark 5 w innych formacjach, szczególnie intensywnie pracujący z Davem Rempisem w jego grupie Triage – był zainteresowany dołączeniem do grupy. Tak jak inni członkowie Vandermark 5, do materiału, który ja dostarczyłem, Tim wniósł swe własne pomysły i osobowość. Ma niesamowitą energię i otwarty umysł i jest chętny by próbować różne pomysły rytmiczne zawarte w moich kompozycjach. Jak już mówiłem wcześniej, nie jestem pewien jaki będzie następny krok z Vandermark 5 po tej płycie. To zależy od tego czy Jeb Bishop zdecyduje się wyjechać z Chicago i jaka będzie gotowość zespołu, by pracować dalej razem.
JFT: Nie słyszę ostatnio gitary Jeba Bishopa, czy to była jego decyzja?
KV: Jakiś czas temu Jeb przestał grać na gitarze i ten element zniknął z brzmienia zespołu.
JFT: W niektórych momentach dodawałeś do KV5 puzonistę Woltera Wierbosa. Czy zamierzasz poszerzyć zespół czy to zależy od określonych sytuacji?
KV: W zasadzie V5 grał jako pewna całość, jedynie okazjonalnie przyjmując innych muzyków. Szczęśliwie koncert z Wolterem Wierbosem został zarejestrowany.
JFT: W V5 można zaobserwować pewną ewolucję wykorzystywanych przez was rytmów: cool, free, west-coast i wielu innych stylów jazzowych, jak również bluesa, rocka... O jakich nowych pomysłach rytmicznych mówiłeś wcześniej?
KV: W przeszłości pisałem dla różnych grup utwory, w których źródło pozostawało nietknięte (np. funk w materiałach Vandermark 5). To, co chcę teraz robić, to bardziej elastyczne wykorzystanie pomysłów, tak by ich pochodzenie nie było tak stylistycznie oczywiste.
JFT: Czy zamierzasz wydać jakąś pełną wersję "HBF"?
KV: Jedyny raz, gdy "HBF" było wykonane jako kompozycja, to był koncert, z którego tematy zostały wykorzystane jako suita w albumie "Acoustic Machine".
JFT: Zagrałeś na "Igneo" grupy Zu, grającej no wave, free jazz lub post rock. Steve Albini, który wyprodukował tę płytę jest również z Chicago. Czy myślisz o takim producencie do swoich płyt, niekoniecznie jazzowym. Czy też wolisz produkować sam swe płyty zgodnie z tym, co sam wymyślisz? Czy można uważać, że producent jest członkiem grupy, której nagranie produkuje?
KV: Mówiąc ogólnie, w przypadku mojej muzyki nie jestem zainteresowany pracą z producentami. Mam w miarę jasną ideę tego, czego poszukuję wraz z formacjami, które prowadzę. Od czasu, gdy zajmuję się nimi cały czas od strony muzycznej, wątpię by ktokolwiek bez mojego doświadczenia mógł mieć lepszą perspektywę, by wiedzieć jak zrealizować to o co mi chodzi. To polega przede wszystkim na tym, że ja wiem jak pracować w studiu w zależności od muzyki, którą gram. Niezależnie od tego czy jestem w studiu czy na koncercie traktuję zapis muzyki improwizowanej jako dokument zdarzenia, a nie jako definitywną formę artystyczną. Zawsze gdy gram staram się być możliwie twórczy i spontaniczny, bez względu na to czy jest to studio czy koncert. Niezależnie od tego czy wykorzystujemy wcześniej napisane kompozycje czy całkowicie improwizujemy, to nagranie dla mnie dokumentuje przykład jak ten materiał może być zrealizowany, zarówno w grupie, jak i podczas indywidualnej improwizacji. Nie jest dla mnie zatem jasne, w jaki sposób producent mógłby pracować w wymyślony przez siebie sposób, patrząc z zewnątrz na koncepcję, która jest generalną metodą pracy danej formacji.
JFT: Kto jest następnym twórcą, któremu chcesz oddać hołd w najbliższych kompozycjach?
KV: Trudno powiedzieć. Jest wiele osób, zarówno współczesnych, jak i w historii, którzy mnie inspirują. Zresztą sądzę, że nie ma pojedynczej osoby, która osiągnęłaby wszystko. Istotne sprawy zawsze powstają we współpracy.
JFT: Na jazzowym forum było sporo dyskusji na temat nielegalności nagrań (bootlegi, czyli nagrania, które fani najbardziej lubią). Co o tym myślisz? Czy uważasz, że gdy ktoś robi kopię z twojej płyty i daje ją znajomemu, to Cię krzywdzi? Przyznam Ci się, że pierwszy raz słuchałem Twojej muzyki, gdy znajomy zrobił mi kopię "Target or Flag"...
KV: Moje podejście do tzw bootlegów jest inne niż wielu innych muzyków, z którymi pracuję. Po pierwsze, gdy ktoś chce nagrać mój koncert zawsze pytam, czy jest pewien, że wszyscy muzycy uczestniczący w nagraniu wyrazili na to zgodę. Po drugie, proszę o dostarczenie mi kopii w tym samym formacie, w którym dokonano nagrania (np. jeśli nagranie jest cyfrowe, to proszę o wysłanie mi DAT lub CDR, a nie kasety). Dzięki temu mam dokument tej samej jakości, który może krążyć w obiegu. Jeśli ktoś nie prosi mnie o zgodę na nagranie, to mówię mu, że to nie jest w porządku i domagam się zaprzestania nagrywania. Tak samo, gdy ktokolwiek z grupy nie wyraża zgody na zapis, mówię osobie usiłującej rejestrować, że nie może tego robić. Inna sprawa, że nie traktuję nieoficjalnych zapisów koncertów jako zagrożenia. Jest to inny sposób przekazywania informacji słuchaczom o muzykach.
Większość ludzi zainteresowanych takimi rejestracjami wymienia je (sprzedawanie ich byłoby nieetyczne; ktoś, kto rejestruje nie powinien czerpać większych korzyści, niż twórcy muzyki) i w pewnym sensie wspiera również sprzedaż oficjalnych nagrań.
JFT: Co wiesz o jazzie z południa Europy: Francja, Hiszpania, Portugalia, Włochy... ?
KV: Niestety moja znajomość muzyki z tego regionu jest ograniczona. Znam kilku włoskich członków Italian Instabile Orchestra oraz takich muzyków, jak Louis Sclavis i Raymond Boni. Ale jestem przekonany, że jest tu wielu, wielu wybitnych muzyków, których nie znam.
JFT: Jakich płyt (z wyjątkiem, jak sadzę, Rollinsa) słuchałeś w ostanim czasie?
KV: Właśnie teraz robię przegląd mojej kolekcji płyt i pozbywam się płyt, które mnie w 100% nie satysfakcjonują (potrzebuję przestrzeni). Doszedłem do "m", dlatego ostatnio słuchałem dużo Steve'a Lacy'ego, Barry Guy's London Jazz Composers Orchestra, Anthony'ego Braxtona, Billa Dixona, Johnny'ego Griffina i J.J. Johnsona (między innymi) ... Generalnie słucham codziennie różnej muzyki: jazz, soul, muzyka tradycyjna, reggae, blues, współczesna klasyka itd.
JFT: Czy możesz nam powiedzieć, jakie były najlepsze płyty, których słuchałeś w 2002 roku (nieistotne czy były to nowe nagrania czy reedycje)?
KV: Niestety, bardzo kiepsko pamiętam rzeczy, których słucham. Tego roku słuchałem dużo Gerry'ego Mulligana, dużo reggae (zwłaszcza Lee "Scratch" Perry i wydania Studio One w serii Soul Jazz). Ponadto znalazłem kilka dawnych płyt Dona Cherry'ego, które wyszły na CD ("Blue Lake" i "Orient"). W ostatnich miesiącach zajmowałem się poważniej muzyką Mortona Feldmana, a zwłaszcza płytami wydanymi przez hatArt. Ale najważniejsze rzeczy, których słuchałem miały miejsce podczas koncertów. Słuchałem tych muzyków zarówno, gdy z nimi grałem, jak i jako słuchacz na widowni. Bez żadnych wątpliwości mogę powiedzieć, że wykonania Petera Brötzmanna, Paula Lyttona, Paula Lovensa, Paala Nilssen-Love, Matsa Gustafssona, Joe'a McPhee, Kenta Kesslera, Ingebrigta Håkera Flatena, Håvarda Wiika, Jeba Bishopa, Tima Daisy'ego, Dave'a Rempisa, Kevina Drumma, Fredrika Ljungkvista, Axela Doernera, Per-Ake Holmlandera, Freda Lonberg-Holma, Hamida Drake'a, Jima Bakera i Nate'a McBride'a (między innymi i w przypadkowej kolejności) miały największy wpływ na mnie w ostatnim roku. Koncerty to miejsce, gdzie można testować pomysły. Podczas nich najwięcej się nauczyłem.
Przypisy:
(1) KV: Zespół nagrał nowy materiał w Chicago we wrześniu 2002, ale nie jestem pewien czy płyta ukaże się w 2003 czy w 2004 roku. Mam nadzieję, że wcześniej, niż później.
(2) KV: Ostatni raz pracowałem z Timem Mulvenną w listopadzie 2001 r. w Guimarães w Portugalii z Territory Band 2.
Copyright by José Francisco Tapiz, 2003 (exlusive for tomajazz.com); Diego Sánchez (arranger of it in english)
Tłumaczenie z hiszpańskiego i angielskiego AEG
Data wstawienia: 2003-03-24